Barbara Anna Dominiak

Kopernik   i   struktura  jaźni, czyli pierwsza powieść Janusza Życzkowskiego

Jestem właśnie po lekturze debiutanckiej powieści Janusza Życzkowskiego, zielonogórskiego dziennikarza i publicysty, zawodowo związanego z lokalnymi rozgłośniami radiowymi, współpracującego także z Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną w Zielonej Górze. Wspomniana książka pt. Opowieść pierwsza (tytuł znakomicie pasujący do debiutu, będący jednak tłumaczeniem przywołanego w powieści szesnastowiecznego tekstu Narratio prima) wydana została nakładem wydawnictwa Pro Libris, działającego pod auspicjami wspomnianej biblioteki.

Licząca ponad dwieście stron proza przenosi nas w świat egzotycznej Malezji, gdzie główny bohater – dziennikarz pojawia się służbowo, ale także z nadzieją na to, że zmęczony niełatwymi relacjami z ludźmi poukłada swoje myśli, odzyska kontakt z sobą i odnajdzie utracony spokój. Niestety, niespodziewanie staje się centralnym ogniwem pewnej misji. Jako przedmiot niezwykłego eksperymentu zostanie postawiony w wielu zaskakujących i niebezpiecznych sytuacjach. Lawina sensacyjnych zdarzeń stanowiąca podłoże fabularne służy tu zaprezentowaniu hipotezy o analogii pomiędzy sferą materii a sferą ducha. Uściślając – Życzkowski przeprowadza dowód na to, że teoria kopernikańska znajduje swoje odbicie w strukturze naszej psychiki. Obszernie rozwinięta wizja sprowadza się do przekonania, że każdy z nas ma w sobie słońce – duszę, wokół której obracają się planety związane z naszymi życiowymi doświadczeniami i priorytetami.

Życzkowski plastycznie przedstawia realia Orientu, a swoją narrację opiera na dobrej znajomości obyczajów wschodnioazjatyckich. Przywołane przez niego teorie z zakresu religii, filozofii, chemii czy fizyki kwantowej na pewno zaciekawią pasjonatów nauki. Zastosowane tu rozwiązania fabularne zbliżają tę powieść do konwencji, którą posłużył się autor serii demaskatorskich bestsellerów, Dan Brown. Tu także mamy do czynienia z uwikłaniem bohatera w intrygującą historię tajnego bractwa i walczących z nim, nie zawsze legalnymi sposobami, sił. Akcja zmierza do kulminacji, którą ma być eksperyment przeprowadzony na głównym bohaterze, nazwany tu wizualizacją ducha. W powieści Życzkowskiego, podobnie jak u mistrza gatunku, podłoże fabularne, obfitujące w szereg sensacyjnych zdarzeń, podporządkowane jest rozwinięciu nieprawdopodobnie brzmiącej teorii. Racjonaliści będą się oburzać, ale koncepcja ta, stanowiąca świetny materiał do intelektualnych spekulacji może zaciekawić zwolenników alternatywnych wizji świata i ludzkiej duchowości. Udane połączenie wątku sensacyjnego z podróżniczym (wiele charakterystycznych, dających się zlokalizować miejsc) jest dodatkowym walorem tej dobrze skonstruowanej i sprawnie opowiedzianej historii. Pewnym rozczarowaniem, zwłaszcza dla żeńskiej części odbiorców, może być obiecująco zapowiadający się, niestety brutalnie przerwany, wątek romansowy. Oczywiście wynika to z uwarunkowań fabuły i nie może, rzecz jasna, stanowić zarzutu. Za mankament powieści jednak należałoby uznać słabą indywidualizację zaangażowanych w misję bohaterów. Mimo że pochodzą oni z różnych środowisk, posługują się identycznym językiem. Są też nie do odróżnienia w sposobie zachowania. Gdyby autor narysował ich portrety odważniejszą kreską, z użyciem bogatszej palety barw, mielibyśmy może szansę polubić ich albo wręcz przeciwnie. Tymczasem jest to zastęp zaangażowanych w tajne przedsięwzięcie klonów, z którymi, przynajmniej ja, rozstawałam się bez żalu. Nieco pogłębiona psychologicznie została postać głównego bohatera, co wynika z zastosowania tu pierwszoosobowej narracji.

Powieść Życzkowskiego nie jest lekturą łatwą, wymaga od odbiorcy intelektualnego zaangażowania i cierpliwości. Jeśli jednak podejmiemy ten wysiłek, ta utrzymana w stylu naukowego wywodu opowieść może dostarczyć ogromu poznawczej satysfakcji.

Jej wartość została doceniona na gali tegorocznych Wawrzynów, podczas której autor odebrał nagrodę specjalną za walory literackie oraz wprowadzenie nowoczesnych form przekazu i promocji książki.

Tytuł powieści sugeruje, że to dopiero początek literackiej przygody autora. Z nadzieją zatem czekamy na jej kontynuację, zwłaszcza że sam autor mówi o kolejnych pasjonujących go analogiach, które połączą świat nauki z tym, którego zobaczyć się nie da.

Barbara Anna Dominiak

Jedna uwaga do wpisu “Barbara Anna Dominiak

Twój komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s