Czy „W głowie się nie mieści” namiesza nam w głowie?

Obiecałem, że napiszę o filmie „W głowie się nie mieści”. Kilka słów w temacie, ode mnie. Pomysł na zrobienie bajki, która wytłumaczy co siedzi nam w głowie musiał się spodobać. Kiedy na jednym ze zwiastunów zobaczyłem toczące się kulki, to sami rozumiecie… wiedziałem, że trzeba to zobaczyć. Prawdę mówiąc, poczułem się trochę wywołany do tablicy.

Fabuła większości jest znana, ale tym którzy jeszcze filmu nie widzieli, w skrócie wyjaśnię w czym rzecz. Jest więc dziewczynka, która wraz z rodzicami przeprowadza się do San Francisco i w związku z tym, przeżywa poważny kryzys. Wyrwana ze swojego środowiska, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nic nie jest takie jak dawniej, pojawiają się problemy w szkole oraz desperacka próba ucieczki z domu. Ktoś powie, że to typowy scenariusz i nie ma w nim nic wyjątkowego. Nic tylko się z tym zgodzić, ale nie o złożoność fabuły w filmie chodzi.

Twórcy pokazują akcję w dwóch różnych wymiarach: świata zewnętrznego i wewnętrznego. Ten pierwszy mamy z  grubsza omówiony. Zajmijmy się więc tym, co skrywa ludzka świadomość. Żeby być bardziej precyzyjnym, będzie to historia o świecie ludzkich emocji. Za sprawą sprawnej animacji przenosimy się do środka głowy głównej bohaterki, w której się nie mieści…

Jako pierwszą spotykamy Radość – główną bohaterkę centrum zarządzania ludzkim samopoczuciem. Uśmiechnięta, wiecznie roztańczona i męcząco optymistyczna, wkrótce przekonuje się, że nie mieszka w głowie sama. Pojawiają się do bólu pesymistyczna Smutek, przeraźliwie bojaźliwy Strach, zrezygnowana Odraza i wiecznie wkurzony Gniew.  Ich wspólna egzystencja sprowadza się do wiecznego monitorowania życia dziewczynki i w zależności od sytuacji w świecie zewnętrznym, walki o to, kto ma sterować pulpitem kontrolnym samopoczucia.

Mówiłem, że w zwiastunie pojawiły się kulki?  Jest ich cała masa. Nie tak jak w „Opowieści…”, sto kilkanaście odpowiadających odkrytym atomom pierwiastków, ale tysiące, dziesiątki tysięcy. Każda z nich to jakieś wspomnienie, doświadczenie, mniej lub bardziej ważna sytuacja. Te, o których zapominamy lądują na wysypisku, inne bardziej trwałe, trzymane są  na półkach jak książki, w końcu jest też tych kilka najważniejszych, fundamentów opowiadających za kluczowe obszary jak rodzina, przyjaźń, pasje. Wszystkie one powstają w fabryce świadomości połączonej z pulpitem sterowania uosobionych emocji.

Schemat funkcjonowania systemu nie jest skomplikowany. Kiedy dziewczynce wali się świat pod wpływem negatywnych bodźców, do głosu dochodzą posępne uczucia, a kulki odpowiadające za fundamentalne doświadczenia, zaczynają się gubić. Radość wyrusza w podróż ze Smutkiem, a kontrolę przejmują Odraza, Strach i Gniew. Rozpoczyna się wyścig z czasem i walka o odbudowanie wewnętrznej równowagi.

Czy film może się podobać? Pewnie tak, choć zastanawiam się do kogo właściwie był adresowany. Spotkałem bowiem osoby zachwycone obrazem, ale i te, które miały mieszane uczucia. Sam stoję gdzieś po środku i próbuję zrozumieć zamysł twórców.

Na plus bez wątpienia zasługuje tematyka i nowatorska próba „rozpracowania” ludzkiego, wewnętrznego świata. Sam fakt, że ktoś postanowił zrobić animowany film poświęcony tak skomplikowanym zagadnieniom, zasługuje na brawa. Historia dotyka czułych punktów, a to ważne w coraz bardziej spłaszczonym świecie. Poza tym jest kolorowo, zabawnie, ale też wzruszająco i zwyczajnie smutno. Sam wzruszyłem się raz czy dwa.

Pytanie tylko, czy nie jest to ujęte w zbyt skomplikowanej, nieco surrealistycznej formie. Sam fakt uosobienia emocji, jest wg mnie dyskusyjny i może spowodować u bardziej wrażliwego widza „podzielenie jaźni”. Przecież tam w środku mamy tylko (i aż) siebie, a nie rodzinkę sympatycznych ludzików sterujących naszym samopoczuciem. Dystansowanie świadomości, traktowanie człowieka jak „robota”, maszynkę poruszaną instynktami, może rodzić wątpliwości. Chyba, że potraktujemy to jako etap poznawania siebie i w kolejnej części dowiemy się, że nad emocjami jest coś więcej.

Oczywiście, to bajka i specyficzna forma dotarcia z bądź co bądź trudną tematyką do młodego widza, ale miałem mieszane uczucia i dlatego o nich piszę.

Tyle w temacie filmu. Można obejrzeć i przemyśleć.

Twój komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s