W odcieniach szarości

Oceniając ludzi często mówi się o politycznych barwach. Jeden jest „czerwony”, drugi „zielony”, a jeszcze inny „pomarańczowy” czy wręcz „tęczowy”. Wolę widzieć świat w odcieniach szarości. Ostatecznie ważne jest to, ile mamy w sobie światła, a ile jest w nas cienia.

Ostatni wpis na fejsie przypomniał mi, że już wcześniej odkrywając opisaną w książce filozofię, pojawiło się w głowie porównanie do kolorowej i czarno-białej fotografii. Może nie tyle dotyczące wyższości jednej na drugą, ale odkrycie, że co innego jest w nich ważne i co innego obie z technik charakteryzuje.

Pomijając kwestie związane z kompozycją i przedmiotem kadru, mamy więc  w pierwszym przypadku nasycenie i poszczególne kolory, które oczywiście są uzależnione od światła, ale niejako „odwracają” od niego uwagę, bo właśnie barwa jest dla fotografii kolorowej swoista.

Z drugiej zaś strony monochromatyczny obraz, którego jakość związana jest ściśle z kontrastem i stosunkiem światła do cienia. Mniej efekciarska, zmuszająca do refleksji innego rodzaju, bardziej wymagająca.

Wracając do cytatu i książkowej filozofii. Życiowe kolory są ważne, ale trzeba mieć świadomość, że bez światła nie istnieją. Geogre powiedziałby, że powstają, bo energię zabarwiają nasze doświadczenia, emocje, wspomnienia czy osoby. I że to trochę jak z pryzmatem, który rozszczepia białe światło na tęczowe widmo.

Dodałby też, że lubi czarno – białą fotografię i świat w odcieniach szarości. Patrząc tak, dużo bardziej koncentrujemy się na istocie światła. Wyraźnie też widać co rzuca cień na innych i na nas samych.

Twój komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s