5 am

Od tygodnia nastawiam budzik na 5 rano.  Mam około godziny, zanim obudzi się familia i rozpocznie się kolejny, „normalny” dzień. To czas, który jest tylko dla mnie i jest bardzo ważny. Wstaję więc cicho i po omacku. Zaparzam herbatę, zieloną. Siadam, czytam, medytuję, potem otwieram maszynę i piszę.

To dopiero początek. Taki rodzaj przygotowań do wyprawy, dalekiej podróży. Trzeba spakować  najpotrzebniejsze rzeczy, wyznaczyć trasę, miejsca postojów, jakieś atrakcje… O ile moja ostatnia eskapada była co nieco spontaniczna, a ja prowadzony intuicją podążałem w bliżej nieokreślonym kierunku (ostatecznie dotarłem tam gdzie chciałem, ale zajęło mi to 6 lat), to tym razem chcę możliwie dobrze wszystko zaplanować.

Tworzę więc plan. Powstają punkty. Na razie z grubsza. Czasami uszczegóławiam, bo pojawi się myśl, którą warto rozwinąć, żeby nie uciekła. Czasami wracam i coś zmieniam, poprawiam. Innym razem zamknę oczy i otwieram je ponownie 15 minut później. Walczę.

Bez względu na wszystko, czuję rodzaj ekscytacji, który powoduje, że wstaję o 5 rano.

Twój komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s