Zabił, bo nie wierzył w Boga

Jedną z pierwszych hipotez dotyczących przyczyn katastrofy samolotu Germanwings był zamach islamskich terrorystów. Na różnego rodzaju portalach pojawiały się graniczące z pewnością sądy dotyczące religijnych inspiracji dramatycznych wydarzeń oraz żarty o tym, że pilot prawdopodobnie miał na imię Ahmed. Paradoksalnie przyczyną tragedii nie był Bóg i wyznawcy tej czy innej religii, ale Jego brak i pustka, którą niesie ze sobą laicyzacja życia.

Sięgnąłem do statystyk z Wikipedii. Musiałem przeczytać dwa razy, bo początkowo nie chciało mi się w nie wierzyć. Rok do roku życie odbiera sobie od 800 tys. do 1 miliona osób. To oznacza, że jest to dziesiąta w kolejności przyczyna zgonów na świecie. Nieudanych prób samobójczych jest od 10 do 20 razy więcej. Napiszę wyraźnie, bo te liczby również przerażają: 10 000 000 do 20 000 000 prób odebrania sobie życia.

Problem jest i niewiele się o nim mówi, bo temat nie jest wygodny. Mainstreamowe media ze specjalistami „od wszystkiego” nie dają odpowiedzi na pytanie dlaczego ktoś nie widzi sensu w tym by „ciągnąć to wszystko dalej”. Przepraszam, odpowiedzi są. Że brak perspektyw, że samotność, kłopoty finansowe, choroba*, rozterki sercowe. Brak jedynie odpowiedzi na pytanie o to co zrobić, by mimo osobistych dramatów, ludzie nie szukali rozwiązania w niszczeniu tego, co powinno być dla nich najcenniejsze.

Prawdopodobnie po tragicznych wydarzeniach we francuskich Alpach, tu i ówdzie zobaczymy / przeczytamy / usłyszymy porady jak rozpoznać osobę, która ma depresję (pilot-samobójca początkowo był nią obarczany, ale ostatecznie z tej hipotezy się wycofano) albo jak rozszyfrować zamiar targnięcia na życie. W studiu pojawią się specjalista, psycholog i może jakiś odratowany niedoszły… Będą zastanawiać się, dyskutować i radzić. Tyle tylko, że będzie to najprawdopodobniej jedynie powierzchowne działanie, które nie przyniesie fundamentalnych zmian i nie obudzi świadomości w postrzeganiu problemu.

Stanie się tak z jednego, zasadniczego powodu. „Świat” konsekwentnie odrzuca najważniejszą sferę, z którą życie jest nierozerwalnie związane. Obszar, który określa coś nienamacalnego, niewidocznego, a jednocześnie tak bardzo swoistego dla ludzkiej tożsamości. Tym czymś jest duchowość i wszystko co z nią związane. Wewnętrzne życie rozumiane jako świadome podejmowanie decyzji dobrych, nie tyle dla namacalnych doświadczeń, ale dla niematerialnego, „czystego ja”.

Rolę rozwoju duchowości od wieków pełniły religie. Można się z tym zgadzać lub nie, ale trzeba oddać, że są to systemy, które opierając się na prawdach objawionych, dają ludziom czytelny system znaków wskazujący drogę. Szlak, który tłumaczy problemy dnia codziennego i ścieżkę prowadzącą do pełnego poznania. Tyle tylko, że religie i religijność , które przecież negują samobójstwa, już dawno wrzucono do worka z napisem „zacofanie i ciemnota”, nie oferując nic w zamian.

Mam przeczucie graniczące z pewnością, że w przypadku młodego pilota, który postanowił odebrać sobie życie, niszcząc świat setkom innych osób, zadziałał mechanizm wypalenia. Nie tyle związanego z karierą, jak próbuje się tłumaczyć jego motywację, ale z duchowością, której zwyczajnie zabrakło, a być może nigdy nie było.

I jeszcze jedno. Idąc tym tropem myślenia, spróbujmy wyobrazić sobie taką sytuację. Dzień po tragedii (analogicznie jak w przypadku głośnych ataków religijnych ekstremistów) nagłówki wszystkich dzienników krzyczą oskarżającymi tytułami jak ten:

ZABIŁ, BO NIE WIERZYŁ W BOGA

Jak myślicie?

PS. W „Opowieści pierwszej” temat samobójstw pojawia się na końcu książki. Dodałem go właściwie w ostatnim momencie. Uznałem, że warto przedstawić wizję tego co dzieje się z duchową strukturą człowieka pod wpływem autodestrukcji. Nie wygląda to dobrze…

* – choroba ograniczająca funkcjonalność, a nie choroba psychiczna, która jest przyczyną samobójstwa

2 uwagi do wpisu “Zabił, bo nie wierzył w Boga

  1. czytam czasem Pana wpisy, często odnosi się w nich Pan do swojej książki, mam wrażenie, że ta książka nie jest dla Pana fabularną powieścią ale teorią, w którą Pan wierzy, cały czas odnosi do życia, a bohater to Pan.

    • Panie Arturze, dziękuję za czas poświęcony lekturze bloga. Rzeczywiście teoria zawarta w książce ma pierwszorzędne znaczenie. Bez niej nie byłoby „Opowieści pierwszej”. Nie da się też ukryć, że bohater książki ma coś z autora. Ile? Trudno mi powiedzieć. Na pewno łączy nas przełom związany z odkryciem zawartej w powieści, duchowej rewolucji kopernikańskiej i wynikającej z niej filozofii… pozdrawiam!

Twój komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s