Codzienne zaćmienia Słońca..

To był dzień! Od rana wszyscy mówili tylko o jednym, o zaćmieniu. Zaćmieniu Słońca, które zdarza się rzadko, i które koniecznie trzeba zobaczyć.

Media prześcigały się w informowaniu o tym gdzie i ile procent naszej gwiazdy „ubędzie”, jak  ją obserwować by w ogóle móc jeszcze cokolwiek oglądać oraz  kiedy powtórzy się to „wyjątkowe” zjawisko.

Czytelnicy „Opowieści pierwszej” domyślają się, że to co niesamowite w astronomicznej skali, jest chlebem powszednim naszego wewnętrznego świata, a zaćmienie słońca występuje w nim niemal codziennie.

Zgodnie z teorią Powierników, każdy z nas ma swoje duchowe słońce, wokół którego krążą planety / elektrony doświadczeń. Doświadczenia zaś, wirując wokół gwiazdy (czystego „ja”), znaczą smugi, cechując relacje z innymi, nadając im określony charakter.

Problem polega na tym, że dość często nasze planety zwalniają i powoli, jakby z rozmysłem przecinają linię wymiany z drugą osobą, powodując osobiste zaćmienie źródła energii. Obrazowo wygląda to tak, jak dzisiejszego przedpołudnia. Okrągły, ciemny kształt sunący powoli, na żarzącej się, słonecznej tarczy.

Efekt? Przede wszystkim mniej światła zasilającego nasze dusze. Planeta rzucająca cień na źródło, to ubytek na poziomie kilkudziesięciu procent, a to już robi wrażenie. W zależności od tego o jakim doświadczeniu mówimy, takie będą efekty ograniczonego dostępu do światła. Wenus skoncentruje uwagę na fizis, Mars na konflikcie, a Jowisz na władzy. Kiedy wejdziemy na poziom atomu, kombinacji będą dziesiątki, a nawet setki i zrobi się jeszcze „ciekawiej”.

Co do częstotliwości naszych zaćmień, to sprawa indywidualna. Bywa, że długie tygodnie świeci słońce, mamy piękną „pogodę ducha” i wtedy jest dobrze. Są jednak, gdy na nasze gwiazdy pada cień za cieniem kolejnych, mniej lub bardziej zrozumiałych doświadczeń. Wtedy fajnie nie jest.

Ja swoje osobiste zaćmienie przeżyłem parę dni temu. Zjawisko było związane z człowiekiem, którego znałem z widzenia, a z którym znalazłem się w tzw. sytuacji kontaktowej. Wymiana była krótka, ale bardzo intensywna i było w niej coś niecodziennego. Z zaskoczeniem musiałem przyznać, że na wiele spraw patrzymy podobnie, tj. podskórnie wyczuwamy intencje i znaczenia. Momentalnie poczułem na twarzy ciepło słonecznego blasku i myślałem, że jest ok. Było tam jednak coś jeszcze.

Co jakiś czas wymianę przecinały doświadczenia, których nie potrafiłem nazwać, a które burzyły ten rodzaj „międzygwiezdnego porozumienia”. Nie jestem pewien, ale prawdopodobnie planety / elektrony, miały związek ze zbudowanym wcześniej wizerunkiem tej osoby. Możliwe, że zabrakło mi wiary w siebie. Mimo, że bardzo chciałem, nie potrafiłem poprzestawiać i uwolnić naszej wymiany. Ostatecznie bilans wyszedł na minus i zamiast zyskać energię, prawdopodobnie ją straciłem. Jeszcze dziś czułem frustrację z tego powodu. Ciągle za mało wiem o sobie.

Zaćmienia zdarzają się. Codziennie.

Jedna uwaga do wpisu “Codzienne zaćmienia Słońca..

Twój komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s