Kto pierwszy

Kiedy tylko mogę słucham serwisu światowego BBC. Polecam wszystkim, którzy chcą kontaktu z językiem, a przy okazji szukają spojrzenia na świat „from the truly global perspective”. Oczywiście nie wiem czy rzeczywiście tak jest, ale na pewno możemy mówić o innym niż nasze, postrzeganie spraw świata.

Była więc w programie rozmowa z kilkoma osobami w paryskim studio. Komentowano atak na redakcję Charlie Hebdo. Prowadzący po kolei odpytywał gości. Gorące krzesła zajmowali paryski korespondent relacjonujący tragiczne wydarzenia w redakcji satyrycznego tygodnika, przedstawiciel środowiska muzułmanów obawiający się rosnącej „islamofobii” i jakiś francuski publicysta. Słowa tego ostatniego zaintrygowały mnie jednak najbardziej.

Dowiedziałem się więc, że na sprawę zamachu trzeba patrzeć nie tyle jak na problem religii i tego jak jej wyznawcy interpretują pisma, ale że jest to kłopot Republiki, która powinna przypomnieć sobie jakie wartości ze sobą niesie (jeśli dobrze pamiętam: wolność, równość, braterstwo).

W opinii pana w studio państwo jako takie, winno być ponad systemem religijnym i jak zrozumiałem, urastać do rangi systemu filozoficznego regulującego współistnienie różnych grup społecznych. Publicysta skonkludował, że Francuzi w pierwszej kolejności są obywatelami państwa, a dalej wyznawcami tej czy innej religii.

Tu według mnie pojawia się problem. Według układu opisanego w „Opowieści pierwszej” zarówno nasza religijność jak i poczucie więzów narodowych ma swój elektron doświadczeń. To oczywiste, że w pewnym momencie naszego życia pojawiają się ładunki odpowiedzialne za te sfery. Im stanie się to wcześniej, a więc im bliżej naszego „ja” zostaną postawione, tym silniej będą związane i mocniej oddziaływające. Potrafią ograniczyć wymianę, nadawać jej określony charakter, a także wprawiać w ruch inne doświadczenia. Co do tego wątpliwości nie ma.

Postawię jednak pytanie wątpliwości budzące. Mianowicie, który z tych dwóch elektronów, a więc państwo i jego świeckie regulacje czy religia i jej system, mocniej wpisuje się w budowę naszego duchowego pierwiastka i czy możemy powiedzieć, że jeden ma wiodącą rolę i przewagę nad drugim? Pytanie uzupełniające, czy można próbować wpływać lub opisać jedne sfery, językiem przeznaczonym do komunikacji z innymi.

Odpowiedź dedykuję wszystkim „architektom” wewnętrznej struktury człowieka.