Żyję…

Nie pisałem ostatnio zbyt dużo. Gorący czas premiery, promocji, dalej święta, przełom roku, słowem wiele. Teraz siedzę i mam chwilę na zebranie paru myśli w jeden post.

Po pierwsze, chyba zaczyna docierać do mnie, że to już. Napisałem książkę. Nie, nie ma w tym kokieterii. Po prostu ta świadomość przyszła i jest. I czuję się z tym dobrze. To stało się faktem.

Po drugie, uczę się opowiadać o „Opowieści…”. Nie jest to łatwe, bo momentami brakuje mi dystansu do dzieła. Za mocno jesteśmy ze sobą związani i zdarza się, że mówiąc o powieści, nie wiem od czego zacząć i jakich słów dobierać. Inna sprawa to to, że treść dotyka tak wielu obszarów i dlatego mam problem z wybraniem jednego, wiodącego tematu.

Pojawiają się pierwsze recenzje, informacje zwrotne od Czytelników.  Wsłuchuję się w nie, zastanawiam, cieszę. Szczególnie ważne, choć nie jest to regułą, od osób, z którymi nie łączy mnie duża liczba doświadczeń. To oczywiste, że w innym wypadku, na recenzję wpływ może mieć wspólna historia.

Co dalej? Czas pokaże. Przede mną kilka ważnych spotkań, wydarzeń i dalsze oczekiwanie na wieści ze świata… mam plany związane z „Opowieścią…” i mimo, że książka jest już napisana, dzianie wokół niej wcale się nie kończy…

Z innej beczki. Założyłem katalog „K2” i rozpoczynam przygotowania do kolejnej wyprawy…