Myśl taka

Tydzień do promocji. Większość tematów dopięta. Książka się drukuje, promocja hula, sieć dystrybucji ustalona. Wygląda na to, że jestem przygotowany, a jednak niepokój jest.

Dziś byłem na promocji książki „W sepii” Igora Myszkiewicza. Solidna praca, kawał książki napisanej wprawną ręką grafika, polecam.  Przyglądałem się spotkaniu z perspektywy kogoś kto za tydzień również będzie odpytywany i zderzy się z odbiorcą dzieła. Ciekawe.

Fajnie się złożyło, bo zarówno książka Igora jak i moja „Opowieść pierwsza” drukowane są / były w tym samym miejscu. Mam w rękach egzemplarz „W sepii” i przyglądam się temu jak został przygotowany, złożony, sklejony. Ładnie. To dobry prognostyk na niedaleką przyszłość. „Opowieść pierwsza” opuści drukarnię w środę, na dzień przed premierą.

W muzeum spotkałem Katosa, z którym dzielę doświadczenie prozaika debiutanta. Zrobiliśmy sobie selfie. Ładne prawda?

I jeszcze jedna myśl przyszła do głowy. W sobotę ruszyło allegro i tą drogą zbieram zamówienia. Są już pierwsi Czytelnicy, z których bardzo się cieszę. Ta myśl, o której piszę, to obudzona świadomość, że inwestycja w pisarza, to nie te dwadzieścia parę złotych wydanych na książkę, ale znacznie więcej. Przejmuje mnie, że ktoś poświęci kilka, kilkanaście godzin swojego życia i znajdzie w głowie miejsce, dla treści, które wyszły ze mnie. Mocne.